Kalifornia: Służba dhammie

byłem wolontariuszem na vipassanie ponad 20 razy
nigdy wcześniej nie pracowałem z tak zgranym zespołem
czysta przyjemność
byliśmy na tyle sprawni, że mogliśmy brać dni wolne,
podczas których zachowywaliśmy się jak uczniowie,
nawet jedliśmy z nimi na stołówce
byli z nami:
w roli managera mężczyzn Stephen, ten który mnie podwoził
potrzebowałem dwóch kursów, żeby go polubić i udało mi się to dopiero przedostatniego dnia
wspólnej pracy w tym roku,
nie wiem czemu nie przypadł mi do gustu, pewnie jest podobny do kogoś kto zaszedł mi za skórę,
Maria, z którą nie miałem zbyt wielu interakcji,
zrobiła sobie trzy dniowy kurs, nie wiem dlaczego,
na pewno miała jakiś dobry powód,
w innym wypadku nauczyciele nie pozwolili by na to,
Pasha, partner Alisa
młody rosjanin podróżujący po świecie,
najmniej spokojny z nas wszystkich,
udało mu się nawet, przez nieuwagę zaciąć w palec
dnia dziesiątego zmienił się prawie nie do poznania,
ogolił się, przebrał,
i zaczął martwić, gdzie pojechać dalej,
przykro było patrzeć jak się męczy
Alisa, partnerka Pashy,
bardzo pozytywna osóbka, kiedy się uśmiechała,
nie starczało jej policzków i widać było jej dolne dziąsła
ma znajomych w Buddyjskiej części rosji,
okazuje się, że to odłam podobny do tego który dominuje w tybecie,
nawet herbatę piją podobną, z pieprzem
Natasza, mimo mylącego imienia wcale nie rosjankę,
urodzona i wychowana w Kalifornii,
nosi okulary z wielkimi szkłami, szanuję to, też chciałbym mieć dobrą wizję w całym polu widzenia,
trzeciego dnia zaproponowała stworzenie funkcji nadwornego uciszacz o jednodniowej kadencji,
jako pierwsza zgłosiła się na ochotnika,
zrobiła to z tak wielkim taktem i skutecznością,
że kolejne osoby piastowały symboliczne stanowisko
Natasza jest w centrum od dwóch miesięcy i planuje zostać tu do wiosny
Merry Beth, zapomniałem skąd pochodzi,
przesympatyczna osoba,
wynajdowała angielskie superlatywy i chwaliła nimi wykonywane przez nas zadania,
taktownie zmuszała niepotrzebnie skromnych do przyjmowania komplementów,
poprowadziła dla nas dwie sesje rozciągania, z przezabawnymi pozami i nazwami ćwiczeń,
dnia dziewiątego, podczas ostatniego spotkania kuchennego zaprezentowała wiersz opisujący naszą służbę
mistrzyni świata, zaprosiła mnie do siebie, bardzo chcę skorzystać z jej zaproszenia, więc jeszcze pewnie o niej usłyszycie

Edin,
wysoki przystojny pół Niemiec pół nie Niemiec
pracował dla Mercedesa, podróżował, miał dobre życie,
nie chciał się ustatkować, jego partnerka chciała, rozstali się po 6 latach obejrzał „Jedź, módl się kochaj” i zechciał być jak Julia Roberts
wyleciał na Hawaje, tam zrobił swój pierwszy kurs
w USA kupił w rządowej aukcji wielki autobus szkolny i przerobił go na mieszkalny do
pełnił rolę
menedżera kuchni i był w niej doskonały

Diego, 24 letni Meksykanin,
po sezonie przycinania pąków konopii indyjskiej
posłużył jeden kurs,
bardzo spokojny i mało rozmowny jegomość,
wspomniałem mu, że nagrywałem audycje dla kosmitów,
on przyznał, że przeżył kiedyś dziwne doświadczenie i e nie wyklucza udziału pozaziemskich sił,
pod koniec turnusu okazało się, że jego dziewczyna siedziała swój pierwszy raz,
wyglądali na bardzo dobrze dobraną parę,
ostatniego dnia stykali się czułkami i głęboko patrzyli sobie w oczy,
David, wiekowy jegomość
żyd wychowany w Nowym Jorku, nie jestem pewien mieście czy stanie
niedosłyszy i ma aparat słuchowy,
maszynka czasem sprzęga w sali medytacyjnej i wydaje ciche piski gdy reguluje się głośność,
David jest związany z organizacją Vipassana od kilku dekad,
siedział kursy prowadzone przez Goenkę,
przeprowadził się w te okolice 7 lat temu, kiedy zaczęto organizować tu centrum,
widziałem go w poprzednich latach, zawsze pomaga przy rejestracji, dopiero tym razem miałem okazję go poznać
przez to, że nie dosłyszy, opowiada historię apropo niczego,
prawie zawsze są to dobre historie,
pomiędzy kursami zagrał nas na wycieczkę
John
z nim i z Philipem najchętniej spędzałem czas,
jest wysokim szczupły i trochę zarośnięty,
rusza się i mówi powoli i spokojnie,
po jego oczach i nerwowych tikach czasem poruszających jego twarzą widać,
że przeszedł w życiu ciężkie okresy,
mówił mi, że przez lata cierpiał przez bóle w stawach i astmę,
objawy ustąpiły kilka lat temu po tym jak przeszedł oczyszczającą głodówkę,
odkrył wtedy, że nie musi reagować na świat rozdrażnieniem,
zwiedził całe stany, ciekawie opowiadał o Alasce,
pierwszy kurs zrobił kilka tygodni temu,
teraz przyjechał na długoterminową służbę
koordynator kuchni,
poznałem go rok albo trzy lata temu,
piszemy czasem do siebie,
poleciłem mu i docenił the The Special Without Brett Davis,
ma niezłe poczucie humoru kiedy żartuje sobie w małym gronie,
zupełnie nie potrafi znaleźć równowagi między funkcją, którą pełni
a chęcią żartowania, przy większej publiczności krępuje się,
zaczyna żarty i ich nie kończy, nie jąka się, ale robi coś co sprawia, że myślę o niepłynnej mowie
i tym sposobem osiąga zamierzony cel
ludzie się śmieją
z nauczycielami mało mieliśmy do czynienia, tyle co podczas metty dla służących,
szybko załatwiali niezbędne sprawy i wysyłali nas na zasłużony wypoczynek
ja podczas tego kursu zmywałem naczynia
siedziałem w częściowym odosobnieniu i było mi z tym dobrze
nie musiałem podejmować żadnych decyzji,
pracowałem w wygodnym dla siebie tempie,
byłem tak zmęczony, że zasypiałem bez kłopotu,
idealna pozycja jeśli chce się przygotować umysł na siedzenie kursu
było kilka deszczowych dni, przez które nie chodziłem na spacery,
kiedy się rozpogodziło, trudno było mi się zebrać,
od ciągłego stania bolały mnie stopy i łydki,
przemogłem się, i potwierdziłem doświadczalnie moje podejrzenia,
spacer jest doskonałą terapią dla zmęczonych bezruchem nóg
jedenastego dnia, po tym jak większość osób pojechała do domu
dogoniło mnie zmęczenie, z trudem zwalczałem chęć snu, rozregulował by mi się rytm a tego chciałem uniknąć
poszedłem na spacer, słuchałem audiobooka, rozmawiałem z tymi którzy zostali,
kolejnego dnia trochę pomogłem w przygotowaniach
jeszcze kolejnego przeszliśmy się na spacer
teraz jest 4:50PM jestem już w pokoju w którym spędze kolejne 12 dni,
 za 70 minut zaczyna się kurs który będę siedział
jestem gotowy

czubalon detector

szkic

Całe życie, czy to w podróży, czy podczas prowadzenia warsztatów poznaję ludzi.
Nauczyłem się szybko oceniać potencjalną kompatybilność. Mając mało do stracenia, wiele do zyskania odważnie testowałem hipotezy.
Łatwiej uczyć się, jeśli na konsekwencje działań nie trzeba długo czekać.
Czytaj dalej czubalon detector