Kalifornia: w San Francisco

od 18 stycznia byłem w San Francisco

ludzie z pobliskich miejscowości, takich jak Oakland, Berklay czasem 
mówią na nie po prostu „miasto”  
na spacerach dobrych byłem
 idę               idę                 idę

w San Francisco czynsze są horyzontalnie drogie
żeby zmniejszyć koszt życia ludzie tworzą 

Coopy 
społeczności zrzeszające niespokrewnione osoby
byłem w trzech:

jeden nazywa się: Ubuntu i mieści się w trzykontygnacyjnym domu,
jeśli liczyć dach, na który można wejść z łatwością to czterokontygnacyjny 
jest też „ogródek” z ogniskiem na gaz
mieszka tu około 30 osób
 
we wtorki, czwartki i niedziele ubuntczycy spotykają się
przy wspólnej kolacji
odwiedziłem ich wieczorem 20 stycznia
w wigilię dnia Martina Luthera Kinga
noc zaćmienia księżyca
satelita przez większość czasu ukrywał się za chmurami
zobaczyłem go kiedy wychodził z cienia rzucanego przez ziemię

jeden z mieszkańców, a może gości dokonał rytuału 
spalenia 10 dolarów z zapisaną intencją
sprowokował tym interesującą rozmowę o wartościach i symbolach
późnym wieczorem w kuchni wymienialiśmy się anegdotami o filozofach
najwięcej fanów zdobył Diogenes
w domu panuje pozytywny chaos, śpiewy, podskoki, śmiech
dużo tu młodych ludzi, którzy zatrzymali się na kilka miesięcy
są też stali bywalcy

dwóch ziomeczków z którymi do późna grałem w Towerfal na Playstation 4 zaprosiło mnie na kolejną kolację, 
skorzystałem
ew wtorek było równie głośno, jedzenie było smaczne, rozmowy ciekawe 
wszystko skończyło się szybciej, jak to w dzień powszedni
we czwartek z tego co mówili obecni, było wyjątkowo mało ludzi 
dla mnie spory tłum 
po jedzeniu dołączyłem do kółka pisarzy 
zawstydzili mnie swoimi umiejętnościami
dobrze, że nie na pisaniu buduję swoją samoocenę

przez kilka dni mieszkałem w Manor of Being
tu jest około 15 lokatorów
coop o krótszych niż w ubuntu tradycjach 
i odrobinę starszych mieszkańcach
przestrzenie są znacznie mniejsze
sufit niżej zawieszony
układ pomieszczeń bardziej zagmatwany
mniej tu tańczenia, więcej pompek
ekipa dopiero zaczyna się integrować

z manor of beingczykami wybrałem się do sąsiadującego coopu
doszliśmy tam w mniej niż 20 minut
ta społeczność była najbardziej przytulaśna
z drzewem cytrynowym i małym kwiatowo-ziołowym ogrodem
najmniej spędziłem tam czasu, a najbardziej mi się podobało

w San Francisco dużo jest bezdomnych
można wyróżnić kilkra rodzajów ludzi nie płacącuch za czynsz
w manor of being spotkałem młodzieńca co śpi w samochodzie
prysznic bierze na siłowni i sporo czasu spędza u przyjaciół

byłem w piekle
taka industrialna dzielnica granicząca z zatką
przeciąta dwiema autostradami, pajęczyną torów kolejowych
i kanałem portowym

zauważyłem tam dużo na stałe zaparkowanych przyczep kempingowych
z ludźmi i psami w środku
wszyscy, psy nie, zamiatali chodniki
może biorą jakieś pobudzacze i tak pożytkują nadmiar energii
nie mam żadnych dowodów potwierdzających tą hipotezę 
może są bardzo schludni

tuż przy Southeast Treatment Plant
betonowy kolos ciągnie się przez kilkaset metrów
zagadałem bezdomnego wzmacniającego konstrukcję jego śmieciofortu
rozmawialiśmy trochę o architekturze
doradził mi ostrożność w tej „mało turystycznej” okolicy
po kilku wymienionych zdaniach,
zapytałem go czemu wybrał akurat takie miejsce
„dla bezpieczeństwa, od dwóch stron odgrodzony jestem murami, 
mam tu ciężkie przedmioty i maczetę, 
moja dziewczyna śpi tu, czasem sama, musi się jakoś obronić”

kolejną kategorię bezdomnych 
stanowią chorzy psychicznie i upośledzeni umysłowo 
mówią do siebie, intensywnie gestykulują, krzyczą
niektórzy na przechodniów czy samochody
liczniejsi w powietrze a może na jakieś omamy

upadli hipisi w ubraniach,
które w lepszych czasach przykły by uwagę
podnosiły na duchu
teraz wytarte i zakurzone smucą 

seniorzy i osoby z niepełnosprawnością
tej grupie w czwartek rano 
podawałem owsiankę i drożdzówki
w ramach wolontariatu w „living room

są też uzależnieni od różnych substancji 
wielu z nich przyjmuje wymagającą pozycje
nogi rozstawione na szerokość barków, wyprostowane w kolanach
tułów w głębokim skłonie 
pytałem czy ktoś wie, co prowadzi do takich efektów, nikt nie wiedział

będąc w San Francisco
przez appkę meet up szukałme socrates cafe, 
znalazłem „free intelligent conversations
formuła jak w darmowym przytulaniu
każdy ma znak z nazwą wydarzenia
i chodzi po parku w nadziei znalezienia rozmowy 
zamiast fizycznej bliskości
metoda sprawdza się od 2012 roku,
w tym tygodniu przyciągnęła kilkadziesiąt osób
mi udało się zawiązać trzy rozmowy
z grupą trzech chłopaków zajmujących się designem
bezdomnym fanem alkoholu, który przedstawił mi się jako pisarz 
opowiadał mi o swoim pomyśle na powieść
rozmawiałem też z dwoma mężczyznami z większej grupy kocykowej 
ciekawi mnie, jak ta formuła sprawdziła by się w Krakowie
kto miałby ochotę spróbować?

będąc w mieście spotykałem
liczne zastępy bliźnich:
w coopach
dhammistów 

Billiego poznałem w Mandzie
odwiedziłem w Ubuntu
przesiedział wiele kursów, 
smakował różne narkotyki: MDMA, DMT, Ketaminę, Szałwię, LSD
to te które zapamiętałem  
o THC nie wspominam
Billi montuje reklamy dla pieniędzy
pisze krótkie opowiadania dla przyjemności 
i nie przestaje mówić bo inaczej nie potrafi 

z Pashą służyliśmy razem
natknęliśmy się na siebie przypadkiem na ulicach San Francisco
wprowadził mnie do manor of being
nie był tak zmartwiony, jak kiedy go ostatnio widziałem
medytuje godzinę dziennie i ćwiczy mięśnie zgodnie z trendem coopu w którym mieszka

Simonem Australijczykiem, jegomość płaci za czynsz i jedzenie Pashy,
poznali się na vipassanie gdzieś w Azji
ćwiczy i stara się jeść więcej niż ciało mu podpowiada 
ogłosił konkurs w podciąganiu się na drążku
podczas mojej obecności próbował zacząć kolejny dotyczący biegania

i nie dhammistów
Iskim w jego oczach „autor” manor of being 
z nieznanych mi powodów wypraszany z tej przestrzeni
tak oficjalnie to do niego wysłałem zapytanie na couchsurfingu
zgodził się ugościć mnie przez dowolne dwie noce
spotkałem go tylko na chwilkę
przez większość mojego pobytu w manor Iski był w Oakland 
„Most Important Stuff to read: Know that i have an assertive and playful personality that can be quite offensive to offense takers. Please consider finding another host if politeness is the most important thing to you, or you don’t feel you can state/secure your own boundaries, physically or ideologically.” 
to pierwszy akapit jego profilu
myślę, że mógłbym go polubić i rozumiem dlaczego wielu osobom
może być trudno z nim wytrzymać

Couchsurferów:
Lee hoduje storczyki
popalał przy przesadzaniu
dostosowuje strony www do nowych standardów bezpieczeństwa
Lee jest homoseksualistą po 40 stce
zazdrości nowemu pokoleniu otwartego podejścia do seksu 
tego, że nie trzeba deklarować orientacji i można próbować różnych rzeczy

Plorer, 
fan thc, miesza różne szczepy, by osiągnąć optymalny dla siebie efekt
pracuje na rzecz nielegalnych imigrantów
pilnuje, żeby nie kradli sobie pracy i żeby pracodawcy nie unikali płacenia
z tego co usłyszałem podczas naszej rozmowy 
ma gruntownie zaprojektowane protokoły komunikacji
synergistyczny obraz świata
i jasną wizję tego co chce robić
jeden ze świętych uprzejmemu

30go w środę opuściłem miasto
i wyruszyłem na pieszą pielgrzymkę po zachodniej stronie zatoki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.