Kalifornia: stolica

w niedzielę 6 grudnia,
po zakończonym kursie,
podczas sprzątania zdobyłem kilka kontaktów,
wyczyściliśmy co było do wyczyszczenia
i z Jonatanem profesorem ekonomii w Chapman University
pojechaliśmy do Sacramento,
zrobiliśmy malutki objazd żeby oddać koce niedoszłej teściowej Jonathana
starsza pani przyszła nas pozdrowić, była tak uprzejma, że świeciła delikatnym blaskiem nie widziałem go, poczułem przyjemne ciepło,
jak inaczej można to wytłumaczyć?
Jonathan powiedział nam:
„ona medytuje od dziesięcioleci
to najmilsza osoba jaką znam,
szkoda, że jej córka nie jest podobna”
w Sacramento, stolica Kaliforni spędziłem tydzień,
moją gospodynią była Rachel,
pierwszy raz kontaktowałem się z nią trzy lata temu,
podczas mojej pierwszej wizyty w Kaliforni,
była wtedy bardzo zajęta i nie mogła mnie ugościć
znalazła mi miejsce u swojej przyjaciółki Kelly,
i tym razem nie dane mi było zobaczyć jak mieszka
ponoć panuje tam straszny bałagan,
jej sąsiadka, wyjechała na kilka tygodni,
miałem lokum tylko dla siebie
podczas pobytu w Sacramento, sporo czasu spędziłem przed komputerem
mailowałem z przyszłymi gospodarzami,
ciołem audio,
przygotowywałem materiały dla was,
ten z licznymi powtórzeniami zajął mi dużo więcej czasu niż się spodziewałem
chodziłem na spacery,
Rachel zaoferowała pożyczenie mi samochodu, odmówiłem
z chęcią używałem jej roweru,
siodełko miał znacznie za nisko i kręciło się wokół swojej osi,
właścicielka nie miała narzędzi potrzebnych, żeby to zmienić,
lepszy taki rower od żadnego
wybrałem się nim na siedzenie grupowe,
miła to była przejażdżka
na miejscu była jedna osoba, organizatorka wydarzenia
bardzo wdzięczna za moją obecność, dawno nie siedziała
a dzięki mnie udało się jej zmotywować
byliśmy z Rachel na spotkaniu death cafe,
dwie godziny luźnych rozmów o śmierci w domu jednej z uczestniczek
obecni na spotkaniu byli w tym wieku w którym ludziom umierają rodzice
i zaczyna wstępnie przygotowywać do śmierci
tematy płynnie się zmieniały, mówiliśmy
kto boi się odejść i jak stara sobie z tym poradzić
jak różne religie krztałtują obraz śmierci,
jaki rodzaj pogrzebu jest najbardziej ekologiczny,
jak jeszcze za życia zdecydować o swoim umieraniu,
że warto to zapisać i wybrać kogoś kto będzie nas reprezentował kiedy my nie będziemy mogli się komunikować,
jak ułatwić bliskim własne umieranie, kilka osób pracuje nad „podręcznikiem” zamykania spraw, zawierającym na przykład hasła do kont bankowych i do serwisów internetowych które warto byłoby zamknąć,
przyjemna i potrzebna formuła, jak wrócę spróbuję zamontować ją w Krakowie
spotkałem kilku znajomych Rachel:
pierwszego dnia po pobycie w centrum byliśmy z Kelly,
tą która gościła mnie kilka lat wcześniej,
w pubie z funkiem lat 80 tych i 90 tych,
ilość doznań ogłuszyła mnie przez pierwsze pół godziny,
im dłużej tam byłem tym bardziej mi się podobało
obserwowaliśmy tańczących ludzi, przez chwilę na parkiecie było może 30 osób
i nikt, ani jeden człowiek nie miał wyczucia rytmu czy ciekawych ruchów,
bardzo mnie to rozbawiło, co chwila wybuchałem głośnymi salwami śmiechu,
nie zrozumcie mnie źle, lepiej tańczyć niż nie tańczyć, ważne, żeby się dobrze bawić,
mój śmiech był życzliwy, zaskakiwało mnie, że w tak dużej grupie, nie ma nikogo, chodźby nie fatalnego
z czasem pojawiło się kilka osób o imponujących umiejętnościach,
moja uwaga wędrowała od tych najbardziej pokracznych do tych którzy naprawdę wiedzieli co robią,
kilka dni później byliśmy na fatalnej tłustej pizzy z Deserie, koleżanki z pracy Rachel
innym razem, dołączyłem do Kelly, jej znajomych i nieznajomych na piątkowym (Frydey)
wieczorze degustowania frytek (French Fry’s)
nie mam tu telefonu, więc musiałem zaczaić się przed umówionym miejsce i wypatrywać Kelly,
zanim przyszła, zagadał mnie jakiś cyklista, odrobinę szalony, dał mi kilka życiowych rad, zachwycił się mulatkami w barze, przybił piątkę i pojechał dalej, lubię Kalifornię
frytkowicze byli bardzo nudni, rozmawiali o jedzeniu i innych wypadach,
tacy zdystansowani USAńczycy ze stereotypu o powierzchownych relacjach
na szczęście w trzeciej knajpce dołączył do nas Kevin,
uśmiechnięty jegomość
planował zabrać swoją sympatię na koncert,
jej coś wypadło on nie chciał, żeby bilet się zmarnował
tym sposobem zobaczyłem Ace of Spades na żywo
ani ja ani Kevin nie wybralibyśmy się na ten występ w innych okolicznościach
nie żałuję, to mój pierwszy koncert w USA, bardzo kulturalnie bawili się Kalifornijczycy
dzięki CSowej funkcji Hangout, udało mi się spotkać z dwoma surferami
Khoa jest pracuje dla rządu, jest naturystą i lubi grać na konsoli
odezwał się do mnie po 10 w nocy, tuż po tym jak Rachel poszła spać,
mieszkał 400 metrów ode mnie, 5 minut od nawiązania komunikacji byłem u niego,
nakarmił mnie zupą, na moją prośbę wyjaśnił jak wygląda procedura zostania obywatelem przez ożenek,
porozmawialiśmy o grach i poszedłem do domu
Aaronxito pędził na rowerze przez pół miasta, żeby spotkać się ze mną na krótką chwilkę przed moim wyjazdem
przeszliśmy się wokół bloku, pokazał mi jak dostać się na dach parkingu z dobrym widokiem i grupką młodych skejtów
kiedy wyjeżdżałem zastanawiałem się, czy tydzień to nie za krótko,
gdybym został dłużej, mógłbym jeszcze kilka razy odwiedzić Khoa, spotkać się z Aaronxito, Kevinem ich znajomymi i znajomymi tych znajomych
z drugiej strony Sacramento to miasto pracowników rządowych i picia alkoholu,
i jak na Californie nie zachwyca pogodą,
co roku, zmniejszam ilość miejsc które odwiedzam będąc w tym stanie,
podczas kolejnej wizyty najprawdopodobniej daruję sobie Sacramento
Stolicę stanu opuściłem dokładnie tydzień po przyjeździe
w niedzielę 13 stycznia
John długoterminowy wolontariusz w Mandzie przyjechał po mnie z centrum o 3:30
wielka przysługa dla mnie, okazja do zmiany otoczenia dla niego
gubiliśmy się trochę, po zachodzie zostawił mnie w domu Philipa koordynatora kuchni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.